Galicja – miłość od pierwszego zjedzenia

Każdy, kto uważa Hiszpanię za kraj, w którym można się tylko smażyć pod Słońcem, oglądać corridę, jeść paellę i popijać zimną sangrię ogromnie się myli. Jak się tego przekonać? Wystarczy odwiedzić drugi biegun Hiszpanii – Galicję! Tutejszy język jest bardziej zbliżony do portugalskiego a wśród soczystej zieleni, pagórków, pięknych zatok oceanu i dudziarzy grających tutejszą „Jota gallega”, można poczuć się bardziej jak w Irlandii niż stereotypowej Hiszpanii!

Katedra w Santiago de Compostela

Katedra w Santiago de Compostela autor: Adrian Stojewski

Region jest powszechnie znany wśród Europejczyków od ponad tysiąca lat,  za sprawą pustelnika Pelajo, który w 813 AD, odkrył miejsce pochówku św. Jakuba, dzięki gwiazdom, które wskazały mu drogę. Właśnie, dlatego, nazwa jednego z  galicyjskich miast, nawiązuje do tej legendy. Campus Stellae oznacza Pole Gwiazd, co po pewnym czasie przekształciło się w Compostela. W Santiago de Compostela, na miejscu pochówku powstała świątynia, która stała się jednym z trzech najważniejszych ośrodków kultu chrześcijańskiego, obok Rzymu i Jerozolimy. Niestety muzułmanie, którzy władali całym południem Półwyspu Iberyjskiego w 997 AD zdobyli i zniszczyli całe Santiago, ale grób św. Jakuba cudownie ocalał. Po rekonkwiście w XI wieku stało się częścią Królestwa Asturii. Symbolem Camino de Santiago, (szlaku prowadzącego z większości europejskich krajów do Santiago) jest małża św. Jakuba. Oprócz symbolu religijnego, to również świetny symbol kulinarny, który bardzo dużo mówiący o regionie. Ponieważ będąc w Galicji nie sposób nie spróbować owoców morza, wszak tutejsze są uważane za najlepsze w Hiszpanii, jak i całym Półwyspie Iberyjskim. Wspólnota autonomiczna Galicji jest największym eksporterem ryb i owoców morza w całej Hiszpanii.

autor: Adrian Stojewski

Pulpo a la gallega autor: Adrian Stojewski

Wcześniej wymienione małże św. Jakuba(przegrzebki), omułki, ostrygi, pąkle, langusty czy ośmiornice to tylko część z ponad stu rodzajów owoców morza, które się tu wyławia. Te ostatnie najczęściej przygotowuje się tu w tradycyjny sposób – tworząc „Pulpo a la gallega” lub w języku galicyjskim ” Pulpo a Feira”, czyli ośmiornicy gotowanej w wodzie (przepis już wkrótce), podawanej z gotowanymi ziemniakami i pokrojonymi w plastry, polane obficie oliwą z oliwek i posypane sproszkowaną czerwoną papryką. Potrawa najczęściej podawana jest w formie tapas i można ją znaleźć, nie tylko w Galicji, ale również w całej Hiszpanii.

Vieira - Przegrzebek autor: Adrian Stojewski

Vieira – Przegrzebek
autor: Adrian Stojewski

 

Bardzo tradycyjną potrawą jest również vieira,  którą szczególnie warto spróbować będąc w Santiago de Compostela. Jest to przegrzebek (ten sam, który jest symbolem Camino de Santiago), który jest pieczony z siekaną cebulką, bułką tartą i pietruszką i serwowany w swej muszli.

Odwiedzając kolejne galicyjskie miejscowości, coraz częściej jadłem  owoce morza w różnym wydaniu i każde świetnie komponowało się z regionalnymi galicyjskimi winami, takimi jak słynne Ribeiro czy Rias Baixas. Pewnego dnia w Vigo, w restauracji słynącej ze świetnie przyrządzanych i świeżych owoców morza, poprosiłem kelnerkę o potrawę, która najlepiej odda klimat, kulturę i smak Galicji.

Sopa de mariscos autor: Adrian Stojewski

Sopa de mariscos
autor: Adrian Stojewski

Po pewnej chwili,  kelnerka nalała mi zupę. Była ona pełna różnych owoców morza i zapachem przypominała, że znajduję się w najwłaściwszym miejscu, by poznać to, z czego cała Galicja jest dumna… Wiem, że brzmi to bardzo doniośle, ale moment, w którym spróbowałem pierwszej łyżki galicyjskiej „Sopa de Mariscos” (z hiszp. zupy z owoców morza), stwierdziłem, że uczuciem można darzyć nie tylko ukochana osobę, własnych rodziców czy naszych domowych pupili,  ale również potrawę, która skrywa w sobie wspaniałą historię regionu, jej kulturę i tradycje. Był to moment, w którym zakochałem się w owej zupie od pierwszego zjedzenia!:)

PS:, Jeśli jesteś fanem owoców morza, z pewnością Galicja stanie się Twoim drugim domem. Życzę Wam byście przeżyli coś podobnego. Na co czekacie?

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *